Terapie
ROLA MEDYTACJI W TERAPII UZALEŻNIEŃ I WSPÓŁUZALEŻNIEŃ #CBT
Czym są uzależnienia i współuzależnienia i dlaczego terapia uzależnień może być wspierana medytacją? Weźmy dowolny przykład współuzależnienia. Jeżeli jesteśmy uzależnieni od partnera, nie możemy bez niego funkcjonować. Nasz partner może być uzależniony od używek i wiecznej zabawy. Robi to, co robi, żeby czuć się dobrze, uciec od smutnych myśli, chce być zawsze na haju. Partner, jego nałóg i my, to jedność. Nic innego się nie liczy. Ktoś przepuszcza pieniądze na kokainę, bez której nie daje rady i która pomału rujnuje mu zdrowie, a my pożyczamy kasę od mamy, kryjemy go, usprawiedliwiamy, opłakujemy razem z nim jego ciężkie dzieciństwo. Bo u podstaw każdego nałogu leżą deficyty z dzieciństwa. Ciężkim dzieciństwem można się zasłaniać jak tarczą aż do późnej starości. Znam to z autopsji. Też tak czasem mam.
Nałóg ma to do siebie, że chce coraz więcej. Skupiamy się na nim coraz bardziej. Straty przewyższają zyski. Czasem zagrożone jest bezpośrednio nasze życie. Wiele osób po detoksykacji i okresie abstynencji wraca do nałogu, ale jakiś procent trafia na terapię behawioralno poznawczą, gdzie ma szanse popracować ze wzorcami samozniszczenia. Najbardziej wytrwałe osoby dochodzą do momentu, kiedy są w stanie zrozumieć prosty schemat A B C, czyli myśl – reakcja – działanie. Z czego jest to, że w danej sytuacji tak reagujesz? Że idziesz się napić, albo przyćpać, albo robisz coś, o czym normalnie wiesz, że ciebie to niszczy, ale jednak robisz to, niszczysz siebie, często też kogoś jeszcze po drodze krzywdzisz, i to potem ciebie także boli.
Możemy rozpoznawać sytuacje, które nas trigerują, wzbudzają do rutynowego, niszczącego zachowania. Jednak największa praca, to śledzenie myśli. Myśli można zmieniać. Modyfikacja myśli = modyfikacja zachowań. Wszyscy mamy swoje zakorzenione wzorce myślenia, które nam nie służą, które nas rozwalają. Każdy człowiek ma swoją ciemną dolinę myśli, ale nie każdy w niej mieszka. Często osoba w terapii jest tak niespokojna, że tam w środku, w sobie, nie umie się zatrzymać. Nie wie, co się z nią dzieje; jest ofiarą impulsów. Musi jak dziecko nauczyć się nazywać: „Jest mi smutno, bo...”, 'Zdenerwowałem się, bo...” I wraca do swoich myśli. Co to było, co się pojawiło, że poczułem się tak koszmarnie, tak źle? Na początku jest w stanie zachować uwagę na mikrosekundy. Jeśli przedłuży ten czas uważności, pojawi się więcej spokoju. I znika lęk przed sobą samym. Kiedy znika lęk przed sobą samym, znika też lęk przed ciszą. Zamiast siebie rozwalać, budujemy siebie, ale już na bardziej solidnych fundamentach. Wielokrotnie słyszymy, że nasze ciało staje się tym, co i jak jemy. Trochę rzadziej mówi nam się o tym, że nasza dusza czy umysł karmią się naszymi myślami. Negatywny, destrukcyjny umysł, to prawdziwa klęska.
Dla rozpoznawania siebie i zachowania uważnej świadomości można uczyć się spokojnego siedzenia - „przebywania w sobie”. Są dwa rodzaje takiej medytacji, które się tutaj sprawdzają. Jeden w sanskrycie nazywa się shamatha i jest to głównie praca na oddechu. Można zacząć od pięciu minut i na przykład liczyć do dziesięciu a potem wspak. Takie wprowadzenie daje np. medytacja zen. Kiedy mamy wprawę w uspokajaniu myśli, stany paniki czy lęku przestają być natrętne i myśli przestają być natrętne. Aż w końcu pojawiają się momenty wyciszenia. Wtedy można zmienić podejście i zastować medytację wglądu, vipassanę. Medytacja wglądu jest obserwacją. Możemy bez osądzania czy nadawania im znaczenia, patrzeć na swoje odczucia, myśli i emocje. Patrzymy na siebie od środka. Możemy medytować w każdej sytuacji, nie tylko siedząc, ale podałam "pozycje wyjściowe", czyli siedzenie z zachowaniem wyprostowanej postawy.
Nauka modyfikacji zachowania przez modyfikację myśli jest niezastąpiona. Jest to trudne zwłaszcza dla osób, które długo żyły czy żyją w konfliktowym, przemocowym otoczeniu. Sport czy praca są ważne, ale najważniejsze jest ogarnięcie siebie w prawdzie i spokoju. Nie chodzi o zamykanie oczu i odlatywanie gdzieś daleko. Nie chodzi o dodawanie jakichś rzeczy. Wiele osób mówi o stanie bezwarunkowej miłości, czy kosmicznej świadomości, ale raczej nie dochodzi się tam przez zakłamywanie swojej sytuacji.